Zespół Szkół Technicznych w Ostrowie Wielkopolskim

Artykuły

Previous Next
Matematyczna Liga Mistrzów W poniedziałek, 2 grudnia, zapowskie pierwszaki...
Pomoc braciom mniejszym Jak co roku pomagamy naszym braciom mniejszym - psom i...
MOC ŻYWEGO OBRAZU 28 listopada 2019 roku w Centrum Kształcenia...
ZAPpressFoto 2019 Przypomnienie! Jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc...
Żywa lekcja historii 12 listopada z okazji Święta Niepodległości odbyła się...
Finał rejonu w piłkę ręczną Kolejny sukces sportowy naszych uczniów. Tym razem, pod...
EVS W Zespole Szkól Technicznych narodziła się nowa...
28 FINAŁ WOŚP Łapiemy wiatr w żagle i rozpoczynamy nabór do szkolnego...
Redemptoris Missio Zakończyliśmy akcję zbierania środków opatrunkowych dla...
Akademia Fact-Checkingu Jak w codziennym zalewie informacji odróżnić prawdę od...
VII Turniej Opowiadań Szczęśliwa siódma edycja konkursu literackiego Turniej...
Stypendia ministra Wspaniała nowina!!! Wielkopolsce przyznano 13...
Góra Grosza 2019 Już dwudziesty raz rusza akcja Towarzystwa Nasz Dom –...
Upoluj swoją książkę Do 30 listopada zupełnie za darmo możecie pobrać 12...
Szkoła E(x)plory 2019   W dniu 23-25 października 2019 r. w Gdyni cztery...
9. Konferencja ARISS w Polsce za nami 26 października br., w Zespole Szkół Technicznych w...
Deathmatch Ten dzień zapowiadał się wyjątkowo dobrze. 10...
ŚwiZSTaki na Śnieżce Zobaczyć góry w jesiennej krasie, to marzenie...
opatrunek na ratunek Zapraszamy do udziału w akcji OPATRUNEK NA RATUNEK.  
Poznań NEW EDUCATION FORUM 2019 W dniach 17-18 października br. odbyło się...
IWIS 2019 Uczniowie Zespołu Szkół Technicznych w Ostrowie...

fotogalerie

Czas zawodowców BIS

FILMOTEKA

praktyki zagraniczne

Biuletyn BIP

Cyfrowobezpieczni

Dziennik z podróży... Kraków

Po raz czwarty "Saloon literacki" - czyli "Stowarzyszenie Coolturalnych Zapian" wybrał się do Krakowa. A w Krakowie.... jak to w Krakowie....
 
Dziennik z podróży.
Dzień pierwszy: 27.01.2014
godz. 0.07
Pociąg relacji Szczecin - Przemyśl przyjechał i odjechał punktualnie. Mimo - "sorry takiego" klimatu :D
godz. 0.07 - 3.00
Jedziemy. Jest fajnie. Gadamy, gramy, wygłupiamy się.
godz. 3.00 - 6.30
śpimy naprzemiennie: raz ten, raz tamten. Niektórym udaje się nawet chrapać.
godz. 6.41.
wjeżdżamy na Kraków Główny. Choroba, przecież doba hotelowa zaczyna się o 14.00!
godz. 6. 50 - 7.10
trochę siedzimy na dworcu, żeby nie być za wcześnie w hotelu. Zimno...
godz. 7.10
teraz chyba nie będzie za szybko? Idziemy....
godz. 7.20
Jesteśmy w hotelu. Dacie wiarę - jeszcze się nas nie spodziewali ?!?!?
W ciągu kilkunastu minut pakują nas do pokojów. Znowu śpimy naprzemiennie. Wybieramy się do teatru zapłacić za bilety. Po drodze pijalnia czekolady "Wedel". Yyyy, nie ma o czym mówić.... się nie będziemy chwalić milionem pochłoniętych kalorii...
godz.10.00 - 18.00 trochę, śpimy, trochę chodzimy "wstępnie" po Krakowie - mieszkamy przecież w samiusieńkim centrum. Zamawiamy pizzę, pierogi i co tam kto chce do hotelu, bo nie dajemy rady ze zmęczeniem. PKP dysponując ośmioosobowe przedziały dla podróżnych niszczy tabuny zwykłych śmiertelników.
po 19.00 - pierwsza wyprawa na lodowisko....
a potem: SPAĆ!!!
Dzień drugi: 28. 01. 2014
wstajemy, jemy śniadanie. potem na Rynek. Odchodzimy statecznym krokiem Sukiennice. Wiatr duje. Idziemy do Kamienicy Szołayskich. A wiatr duje. Zwiedzamy dwie wystawy: tę o Szymborskiej ("Szuflada") i o Młodej Polsce ("Zawsze Młoda..."). Obie cudne... Mimo ostrzeżeń  - jedno z nas włazi w obraz i uruchamia alarm oraz strażnika. Samokrytyka uwalnia gapę od kary więzienia :D
Kacper wciela się w Helenę Modrzejewską, a Daniel w Wernyhorę. Po tych emocjonujących przeżyciach idziemy na obiad. Dokąd? Jak od zawsze - do Koko!!! http://www.gospodakoko.pl/
Po południu - szykowanko przed wyjściem do teatru. Tym razem na "Pokój na godziny" Pavla Landovský'ego z panią Urszulą Grabowską i panami: Markiem Boguckim, Wojciechem Leonowiczem oraz Pawłem Sanakiewiczem. Wracamy rozanieleni, a chłopcy nawet  - tanecznym krokiem, tańcząc po drodze "Jezioro łabędzie". Szczególnie chętnie - na pasach. 
Dzień trzeci:
guzdrzemy się rano straszliwie. Na szczęście przychodzi po nas pani Przewodniczka (https://www.facebook.com/zwiedzanie.krakowa?fref=ts) i zabiera nas na Kazimierz. Dowiadujemy się co nieco o funkcjonowaniu Żydów w Polsce przed II wojną światową i zwiedzamy zabytek UNESCO - krakowską dzielnicę żydowską. Oglądamy 3 synagogi, cmentarz żydowski, ale także.... kościół - Bazylikę Bożego Ciała (tę od św. Stanisława Kazimierczyka). Bywamy też w różnych dziwnych i magicznych miejscach: na ulicy Kupa, Krokodyli, a w pubie Singer przechodzimy przez szafę.... Potem? Najpierw do Koko, potem do Wedla. A wiatr nadal duje....
Wieczorkiem: łyżwy i Galeria Krakowska. Skonani wracamy ze śpiewem na ustach przez Krakowskie Plantacyje Miejskie, zwane Plantami :D
Dzień czwarty:
znowu mamy za sobą poranną grzebaninę... Ale za to biegniemy do pani Marty Przewodniczki, która przez Mały Rynek, a potem przez Rynek i jego kościoły, przez Sukiennice i obok nieistniejącego Ratusza prowadzi nas najpierw na Uniwersytet, później do Kościoła o.o. Franciszkanów (szopka i fantastyczny witraż Wyspiańskiego! http://s3.flog.pl/media/foto/3163812_stan-sie.jpg) a potem na Wawel - mimo dującego wiatru. Zwiedzamy, rzecz jasna, Muzeum Archidiecezjalne z włócznią św. Maurycego, Katedrę z grobami królów i Wielkich Polaków, wdrapujemy się do dzwonu Zygmunta,  a potem gnamy sprawdzić, czy da się zwinąć damę. Albo chociaż samą łasiczkę. Nie daje się :/ No to do Koko - na obiad. Z kompocikiem. A potem do Muzeum Narodowego. Bo czeka malarstwo XIX w. - Podkowiński, i Matejko, i Malczewski, i Chełmoński, i ... Ku naszemu zdziwieniu spędzamy tam sporo czasu...A na koniec dnia - opierając się porywom wiatru - na łyżwy!
Dzień piąty - ostatni....
śniadamy, sprzątamy, pakujemy się i idziemy zwiedzać podziemia krakowskiego Rynku. Polecamy to arcyciekawe multimedialne krakowskie muzeum. Dowiedziawszy się co nieco o Wicie Stwoszu i jego ołtarzu lecimy jeszcze do Bazyliki Mariackiej. Potem pożegnalny już obiad w Koko i powoli ruszamy w stronę Galerii. Nareszcie przestało wiać!!  Kupujemy bułki i wleczemy się marszem żałobnym na peron. A potem już tylko ponad 7 godzin kawałów, wygłupów  i ... nostalgii za tym niezwykłym genius loci. Nic to, pojedziemy za rok! M.W.

1.png2.png3.png4.png5.png5a.png6.png7.png8.png9.pngfooter_kalisz.pnglogo_spoleczna.png

Strona używa plików cookies (ciasteczek).

Informacje o ciasteczkach. ..........................................Akceptuj cookies na tej stronie.

EU Cookie Directive Module Information